Strona Główna Meksyk 7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

przez Anita & Paweł
0 komentarz
Meksyk

Meksyk to jedno z naszych ulubionych państw. Bo jak nie kochać kraju, który dał światu tacos, tequille, marchiachi i zalane słońcem turkusowe plaże? Jest mnóstwo rzeczy, za które my i miliony innych turystów uwielbiamy ten niezwykle życzliwy i zabawny naród. Jest też kilka, o których większość z nas przed przyjazdem nie miała zielonego pojęcia. Odkryliśmy je dopiero na miejscu i chcieliśmy się z Wami nimi podzielić. Poznaj ciekawostki o Meksyku i jego mieszkańcach.

 

Ciekawostki o Meksyku

 

1. Meksykanie kochają cukier

 

7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

 

Wiedzieliście o tym, że to Meksykanie zajmują pierwsze miejsce w rankingach najgrubszych ludzi na świecie? Tak, tak wyprzedzili już nawet Amerykanów. Prawie 33 % meksykańskiego społeczeństwa cierpi na otyłość, a aż 70 % walczy z nadwagą! Meksykanie to nowi królowie kalorii, bo… kochają cukier! Słodkie przekąski, fast-foody, wszechobecna kukurydza, przetworzona żywność i hektolitry coca-coli to dla większości z nich baza żywieniowa. Do tego dochodzi brak ruchu i pogoń za amerykańskim stylem życia.

Wierzcie nam, że w żadnym innym kraju nie widzieliśmy aż tylu cukierni, lodziarni, kawiarni i przeróżnej maści fast-foodziarni co w Meksyku. Wyobraźcie sobie, że 90% asortymentu sprzedawanego w tamtejszych piekarniach (nie mylić z cukierniami) stanowiły słodkie buły. Cola leje się tam prawie strumieniami, a kawa podawana w kawiarniach jest już przeważnie posłodzona! Dziwi nas to niezmiernie, bo przecież w Meksyku jest tyle zdrowych i przepysznych owoców i warzyw, które Meksykanie porzucają na korzyść amerykańskiego dziadostwa.

 

Planujesz podróż do Meksyku? Zajrzyj do naszego przewodnika po Meksyku

 

2. Czczą Świętą Śmierć

 

7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

 

Podejście Meksykanów do śmierci i umierania jest totalnie inne niż nasze. Dla nich życie i śmierć łączą się ze sobą nierozerwalnie, a śmierć czczona jest praktycznie na każdym kroku. Santerosi (wyznawcy śmierci) stanowią ok. 5% społeczeństwa i należą do nich głównie baroni narkotykowi, gangsterzy, dealerzy, przemytnicy, mordercy, prostytutki czy homoseksualiści. Proszą śmierć o rzeczy, o które normalnie nie wypada prosić. Figurki przedstawiające szkielet martwej kobiety ubranej w barwne stroje czy kolorowe ceramiczne czaszki, znajdziecie w Meksyku praktycznie wszędzie: w hotelowych recepcjach, restauracjach, cukierniach, w oknach domów towarowych, w sklepach z souvenirami czy na bazarach. Często Santa Muerte dzieli sklepową półkę lub witrynę wspólnie z figurką Matki Boskiej z Gwadelupy lub figurką Jezusa. Więcej informacji o kulcie śmierci w Meksyku znajdziecie w naszym poście Kult śmierci Santa Muerte w Meksyku. 

 

3. Są niezmiernie dumni z Fridy Kahlo

 

7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

 

Frida Kahlo to największa duma Meksykanów. Zaskakujące jest to, że stała się sławna dopiero po śmierci. Za życia pozostawała bowiem w cieniu swojego męża, uznanego muralisty Diega Rivery. Mocne wzory i kolory, falbany, apaszki, kwiaty i tradycyjne hafty są ściśle związane z postacią tej słynnej malarki, a jej burzliwe i pełne cierpienia życie inspiruje wiele współczesnych kobiet. Obrazy, zdjęcia, figurki i bibeloty z podobizną Fridy są w Meksyku wszędzie! Znajdziecie je w sklepach z souvenirami, galeriach sztuki, muzeach, a nawet takich miejscach jak restauracje czy bary. Miłośnicy malarki koniecznie powinni odwiedzić Muzeum Fridy Kahlo mieszczące się w La Casa Azul (Niebieskim Domu) w dzielnicy Coyoacán w Mexico City oraz restaurację jej imienia EL MEXICO DE FRIDA w mieście San Luis Potosí.

 

4. Jeżdżą starymi garbusami

 

7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

 

Garbus do Meksyku dotarł w 1954 roku i od razu stał się tam hitem. Postrzegany był bowiem jako mały, niedrogi, łatwy i tani w utrzymaniu samochodzik wprost idealny na meksykańskie warunki. Meksykanie zakupili aż 50 tysięcy sztuk tych aut w ciągu zaledwie jednego roku. Od pierwszego wejrzenia zakochali się w nich taksówkarze, którzy nadali mu pseudonim „Vocho”.

W latach 70- tych w meksykańskim stanie Puebla otworzono pierwszą fabrykę Volkswagena. Produkcja garbusów ruszyła z kopyta, a małe autka zalały cały kraj. Do dziś po prowincjach Meksyku jeżdżą ciekawe przeróbki volkswagena beetle, którego pomysłowi kierowcy dostosowują do swoich potrzeb i czule zwracają się do niego escarabajo (chrząszcz). Dla miłośników garbusów Meksyk to prawdziwa gratka. Nigdzie nie ma ich tyle, co tutaj!

 

5. Kibicują zamaskowanym luchadorom

 

7 rzeczy, których nie wiecie o Meksyku

 

Meksykanie mają kilka świętości: Matkę Boską z Gwadelupy, Świętą Śmierć, futbol i lucha libre. Ta ostatnia to meksykańska odmiana wrestlingu, łączącego w sobie klasyczne zapasy, MMA i ruchy charakterystyczne tylko dla tej sztuki walki jak dźwignie, rzuty czy liczne akrobacje powietrzne. Tak na prawdę lucha libre ma z walką niewiele wspólnego. To zwykłe show, w którym wynik, o dziwo, nie zawsze jest ustawiony. Walczący (luchadores) dzielą się na dwa typy: rudos (brutalnych) i technicos (technicznych). Ci pierwsi odgrywają rolę złych i wykonują niezwykle spektakularne freestylowe akrobacje. Technicos to ci dobrzy, z którymi w trakcie walki ma się identyfikować większość publiczności.

Każdy meksykański fan wrestlingu ma swojego ulubionego luchadora i podczas walk nosi jego maskę. Maska jest bowiem najbardziej charakterystycznym elementem lucha libre. Według niektórych, wywodzi się jeszcze z czasów azteckich, kiedy zakładanie stroju orła lub jaguara miało dodać wojownikowi nadprzyrodzonych sił. Pierwsze maski były bardzo proste z podstawowymi kolorami pozwalającymi na odróżnienie od siebie poszczególnych zapaśników. Obecnie są one niezwykle kolorowe. Najbardziej znana jest srebrna maska El Santo – najpopularniejszego luchadora lat 50. i 60, który podobno nigdy jej nie zdejmował i został w niej pochowany. Maski są powszechnie dostępne na meksykańskich targach i bazarach i są jednym z najpopularniejszych souvenirów przywożonych z tego kraju.

 

6. Upijają się nie tequilą, a mezcalem

 

mezcal

 

I tu Was nieco zaskoczymy, bo to nie słynna tequilla, a mezcal jest najpopularniejszym trunkiem w Meksyku. Pije się go w formie shotów ewentualnie przegryzanych limonką. Mezcal produkowany jest z ponad 20 odmian agawy zielonej w określonych rejonach Meksyku- głównie w rejonie Oaxaca. Wszystkie miejsca produkcji mezcalu regulowane są prawnie. Proces wytwarzania trunku polega na gotowaniu agawy w dołkach wykopanych w ziemi przy pomocy gorących kamieni. Alkohol destylowany jest tylko raz i leżakuje w szklanych pojemnikach. Tequilla natomiast produkowana jest z liści agawy błękitnej i poddaje się ją kilkakrotnej destylacji. Leżakuje w dębowych beczkach.

Każda tequilla to mezcal. Mezcal to nie tequilla! Najpopularniejszy meksykański trunek ma silniejszy smak i aromat, jest też mniej przejrzysty niż tequilla i zawiera w swym składzie robaka! To larwa motyla Hipopta agavis, zwana też gusano, żerująca na liściach agawy. Larwy wrzuca się do mezcalu po zakończeniu procesu fermentacji i destylacji. Jeżeli nie ulegną rozkładowi to przystępuje się do butelkowania. Larwa na dnie butelki świadczy o autentyczności trunku i jest przede wszystkim świetnym chwytem marketingowym, który pomoga zwiększyć sprzedaż mezcalu, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i w Azji.

 

7. Kaca leczą micheladą

 

Michelada

 

Jeśli jesteśmy już w temacie trunków, to nie możemy pominąć meksykańskiej michelady. To nic innego jak piwo (zazwyczaj Corona) podawane z sokiem z limonki, sokiem pomidorowym lub clamato (skoncentrowany sok pomidorowy z bulionem z małży), z sosami Maggi lub Worcester, przyprawami lub plasterkami chilli. Ten popularny w Meksyku drink jest ponoć idealny na kaca!

Zawsze przed podaniem, brzegi mocno schłodzonego kufla obtaczane są w soli lub mieszance przypraw. Istnieją dwie teorie zakładające pochodzenie michelady. Pierwsza z nich mówi o połączeniu słów: mix, chela oraz helada, gdzie „mix” oznacza mix sosów i przypraw, „chela” to piwo w meksykańskim slangu, a „helada” oznacza schłodzone. Druga teoria przywołuje nazwisko Michela Esper ze sportowego klubu Club Deportivo Potosino w San Luis Potosi, który zamawiał piwo z limonką, solą, lodem oraz słomką w specjalnej szklance do lemoniady – chabela. Napój został okrzyknięty lemoniadą Michela. Osobiście podjęliśmy się próby skosztowania tego „wynalazku” tylko raz. Połączenie smaków było dla nas nie do przełknięcia.

Zapisz się na nasz newsletter (zero spamu, tylko informacje o nowych artykułach). Otrzymasz również zestaw gratisów, w tym e-book "Jak zorganizować wymarzoną podróż"!

Podobne wpisy

Strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies. Akceptuj Czytaj więcej

Polityka prywatności