Czy w Szkocji naprawdę ciągle pada?

Wizyta w tym kraju jest podobno jak gra w ruletkę, bo nigdy nie wiadomo czego się spodziewać po pogodzie. Sami Szkoci żartują, że aura zmienia się u nich z gorszej na jeszcze gorszą. Czy tak faktycznie było i tym razem?

 

Zanim napiszemy parę słów o naszej podrózy do Szkocji, krótka informacja o tym jak się tam dostaliśmy. Otóż udało nam się złożyć ciekawą trasę z Krakowa do Glasgow w sumie za 251 zł za osobę.

 

Kraków – Gdańsk (samolotem RyanAir: 59zł)

Gdańsk – Glasgow (samolotem WizzAir: 46zł)

Glasgow – Gdańsk (samolotem WizzAir: 46zł)

Gdańsk – Kraków (pociągiem Pendolino: 99zł)

 

Podczas naszego 3-dniowego pobytu w Szkocji oprócz Glasgow udało nam się odwiedzić również Edynburg. Odległość między tymi miastami jest niewielka i wynosi tylko 75 km. W czasie 1 godziny można ją pokonać autobusem jeżdżącym kilka razy dziennie, zarówno ze stolicy Szkocji jak i z Edynburga. My proponujemy zrobić to Mega Busem. Koszt przejazdu w promocji wynosi tylko 1 funt/osobę  (konieczna wcześniejsza rezerwacja!). Autokar odjeżdża z dworca Buchanan Bus Station w Glasgow (obok centrum handlowego John Lewis) i kończy swój kurs na dworcu Edinburgh Bus Station.

Glasgow

Przygodę z Glasgow rozpoczęlismy od typowego angielskiego sniadania (jajka, fasolka, bekon, tost, kielbaska) w restauracji La Vita przy Queen Street 161. Jedzenie było  smaczne, ładnie podane i pewnie bardzo niezdrowe, ale “who cares” :)

Miasto niczym szczególnym nas nie zachwyciło. Na uwagę zasługuje jedynie bardzo ładny budynek dworca kolejowego Glasgow Central Station, czyli jeden z najbardziej uczęszczanych dworców kolejowych w Szkocji i drugi w Wielkiej Brytanii. Obsługuje on rocznie ok. 38 milionów pasażerów. Fasadę dworca wypełnia Grand Central Hotel, który w latach swojej świetności był jednym z najbardziej prestiżowych hoteli w Glasgow. Z jego usług korzystali m.in. Frank Sinatra czy Winston Churchill.

Glasgow to przede wszystkim idealne miasto dla miłośników zakupowego szaleństwa. Możliwości jest tu naprawdę mnóstwo: Buchanan Street, Sauchiehall Street czy Argyle Street to te najpopularniejsze ulice, przy których znajduje się niezliczona liczba sklepów i galerii handlowych. Jest też spory Primark – sklep bardzo popoularny wsród Polaków.Podczas ładnej pogodny proponujemy również spacer nad rzeką Clyde. Znajdziecie tam całkiem przyjemny park, w którym po udanym shoppingu trochę sobie odpoczniecie.

Edynburg

Spośród tych dwóch najpopularniejszych miast Szkocji to właśnie w Edynburgu proponujemy zatrzymać się na dłużej. Jest to bardzo urokliwe miasto położone na wzgórzach i stokach wygasłych wulkanów. Można je podzielić na Nowe Miasto i mające średniowieczny charakter Stare Miasto z zachowanymi krętymi uliczkami. Nad Starym Miastem góruje zamek edynburski, w którym znajduje się dziś Muzeum Oręża Szkockiego. Odchodząca od niego główna ulica miasta – Royal Mile prowadzi w kierunku jednego z wielu pałaców królowej Elżbiety (pałacu Holyrood) i położonego tuż obok niego Parlamentu – ohydnego, nowoczesnego budynku kompletnie niepasującego do klimatu miasta.

Przy głównych atrakcjach turystycznych można zobaczyć Szkotów ubranych w kilt (narodowy strój tj.spódnicę w kraciasty wzór) grajacych na dudach (często mylnie nazywanych kobzami!) swoje narodowe pieśni.

Na Royal Mile spotkaliśmy też Elaine Davidson – najbardziej “zakolczykowaną” kobietę na świecie (oficjalnie zarejestrowaną w księdze rekordów Guinessa). W 2012r. miała ok. 9 tyś kolczyków na ciele!

Dla miłośników whisky polecamy Scotch Whisky Heritage Centre, gdzie można zapoznać się z historią i produkcją narodowego szkockiego napoju. Oczywiście w cenie biletu degustacja złotego trunku.

Zarówno na Starym Mieście jak i w nowej części Edynburga znajduje się pełno pubów i restauracji (w tym włoska restauracja Jammiego Olivera), w których można miło spędzić czas i spróbować tradycyjnych szkockich potraw takich jak “haggis” – specjał z owczych podrobów (wątroby, serca i płuc) wymieszanych z cebulą, mąką owsianą, tłuszczem i przyprawami, zaszytych i duszonych w owczym żołądku. Opcja bezpieczeniejsza to popularne ”fish and chips”, które serwuje praktycznie każdy pub.

Podsumowanie

Przed wyjazdem do Szkocji, nasz kolega Szkot pytany o pogodę w jego kraju tak nam ją zareklamował “shitty weather or very shitty weather”. Na miejscu okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Podczas całego naszego styczniowego pobytu w tym kraju słońce świeciło praktycznie przez cały czas i nie spadła ani jedna kropla deszczu. Fakt – było potwornie wietrznie. Nas najbardziej zaszokowało to, że miejscowi nie mieli absolutnie żadnych oporów, aby paradować w szortach, letnich sandałach i koszulkach z krótkim rękawem przy temperaturze bliskiej 0 st.

Oczywiście Szkocja nie kończy się tylko na miastach. Jeśli macie więcej czasu to koniecznie jedzcie na północ tego kraju, aby zobaczyć słynnego potwora z Loch Ness i pochodzić po Scottish Highlands.

 

Poradnik
2 Comments
  • Magnes z podróży
    January 13, 2017

    Mamy nawet podobne zdjęcia z wyjazdu :) Też byłam Glasgow i Edynburg, ale bardziej przypadło mi do gustu miasto nr 2. Byliście na Górze Artura? Przepiękna panorama miasta.

    • Anita & Paweł
      January 17, 2017

      Nam też bardziej podobał się Edynburg, bije na głowę Glasgow! Na Górę Artura też udało nam się wdrapać :-) Widoki na miasto cudowne! Pozdrawiamy :-)

Leave a Reply

Your email address will not be published.