Varanasi, święte miasto Indii

Varanasi, święte miasto Indii. Miasto umarłych, do którego ciągną miliony Hindusów, aby modlić się, medytować i zażywać oczyszczających kąpieli. Miejsce, w którym wody Matki Gangi zmywają grzechy całego świata. Miejsce wyczekiwania na upragnioną śmierć i wreszcie wyśnione miejsce pochówku, które raz na zawsze kończy tułaczkę duszy. Najświętsze z siedmiu świętych miast Indii i jedno z najstarszych na świecie, w którym “oswojono” śmierć.

 

Indie Varanasi

 

Indie to nie jest nasz ulubiony kraj. Do tej pory nie napisaliśmy o nim ani jednego posta. Dla Varanasi zrobiliśmy wyjątek, bo nie można wobec niego pozostać obojętnym. To miasto jest kwintesencją Indii. Z najdalszych zakątków kraju, przybywają do niego miliony pielgrzymów, aby oddać cześć świętej rzece Ganges lub zakończyć swój ziemski padół w jej odmęcie. To tu zapachy palonych na ghatach ludzkich zwłok, ton śmieci, kadzidła, przypraw i krowich odchodów mieszają się jak nigdzie indziej na świecie. Varanasi zachwyca i przeraża. Jedni marzą, aby je jak najszybciej opuścić, inni by pozostać w nim na wieki.

Ghaty

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

 

Ghaty to ciągnące się przez 5 kilometrów kamienne schody prowadzące wprost do wód świętego Gangesu. Od setek lat spełniają bardzo wiele ważnych funkcji zarówno dla pielgrzymów jak i samych mieszkańców Varanasi. To na nich można zaobserwować najciekawsze, najbardziej zdumiewające, szokujące i przerażające hinduskie zwyczaje. Codziennie rano pielgrzymi przybywający do Varanasi dokonują przy ghatach rytualnej kąpieli – ablucji – mającej na celu oczyszczenie z grzechów. Polega ona na dokładnym umyciu się przy 5 najważniejszych ghatach w mieście – w określonej kolejności i w ciągu jednego dnia. Pielgrzymi w szczególności ci płci męskiej bardzo dokładnie namydlają swoje ciała, schodzą na najniższe stopnie i rozpoczynają rytuał. Według ich wierzeń wody Matki Gangi pomagają zmyć grzechy całego świata. Gdy jedni dokonują w Gangesie rytualnych kąpieli, modlą się, medytują czy składają rzece ofiary w postaci kwiatów i papierowych tacek z zapaloną świecą, inni w tym samym czasie dokonują porannej toalety: myją zęby, golą się lub piorą. Ciężko uwierzyć w to, że rzeczy wyprane w tak brudnej i zanieczyszczonej rzece jaką jest Ganges i wysuszone na pokrytych kurzem, krowimi odchodami i masą śmieci kamiennych schodach są czyste. Nie wspominając już o samej kąpieli! Przerażającym zjawiskiem na ghatach są również leżące we własnych odchodach i wychudzone do granic możliwości święte krowy oraz masa wałęsających się bezpańskich psów wyjadająca resztki naniesione przez świętą rzekę. Ganges jest dla wszystkich: ludzi i zwierząt. Po ghatach można spacerować godzinami, ale toczące się na nich życie najlepiej podgląda się z łodzi. Z jej pokładu widać wszystkie te cuda jak na dłoni.

 

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Kremacja i Pochówek

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

 

Marzeniem każdego wierzącego Hindusa jest śmierć w Varanasi. Wierzy on, że ogień i woda oczyszczają z grzechów, a Ganges zapewnia wyjście poza krąg samsary (kołowrotu narodzin i śmierci), zaprzestanie przyjmowania kolejnych wcieleń po śmierci i na zawsze kończy tułaczkę duszy. W świętym mieście Indii wsród kilkunastu ghatów znajdują się dwa główne ghaty kremacyjne. Najważniejszym z nich jest Manikarnika Ghat, najstarszy i najświętszy ghat w Indiach, na którym dzień w dzień odbywa się kilkadziesiąt pochówków. Proces kremacji trwa tam nieprzerwanie od kilkuset lat. Zmarłemu najpierw obcina się włosy, a jego ciało namaszcza się wonnymi olejkami i zanurza w wodach Gangesu. Następnie nieboszczyk przenoszony jest na stos, gdzie dokonuje się jego spalenia. Całej ceremonii przewodniczy najstarszy syn zmarłego. Jeśli nieboszczyk nie posiadał męskiego potomka, jego funkcje przejmuje kapłan. W ceremonii pogrzebowej uczestniczą sami mężczyźni. Kobiety nie są tam mile widziane ze względu na swoje skłonności do płaczu i histerii. Ulatująca dusza zmarłego, którą uwalnia się poprzez rozbicie czaszki, w swej ostatniej podróży musi mieć zapewniony spokój, a lamentująca kobieta może go tylko zakłócić. Ciało na stosie płonie kilka godzin. To czy całkowicie przemieni się w popiół uzależnione jest od ilości drewna na krematoryjnym stosie. O tym z kolei decyduje majętność rodziny zmarłego. Zakup drewna na stos to olbrzymi wydatek dla przeciętnego Hindusa. Niektórzy oszczędzają na swój pogrzeb przez całe życie. Biedni i bogaci płacą po równo: pieniędzmi, zmienią, samochodami, zbożem czy mąką. Niestety tylko tych bogatszych stać na stosy zapewniające całkowite spopielenie zwłok. Miliony osób, które klepią w kraju nędzę, często organizują ceremonię pochówku na własną rękę: palą zwłoki, zużywając niewielkie ilości drewna, słomy, a nawet papieru. To, co pozostanie niespalone, wrzucają do Gangesu.

Nie wszyscy płoną na krematoryjnym stosie. Nie spala się ciał zmarłych noworodków, kobiet w ciąży, Sadhu, trędowatych oraz osób zmarłych po ukąszeniu przez żmiję. Ich ciała zawija się w całun, obciąża kamieniami i topi w wodach Gangesu! Niestety dość często zgazowane i rozkładające się ciała nieboszczyków wypływają na powierzchnię. Nie brakuje też unoszących się na wodzie nóg, rąk czy głów. Hindusów taki widok nie wzrusza, nas przeraża, obrzydza, szokuje.

Nie musimy was przekonywać, że wizyta w Ghacie Manikarnika była dla nas wielkimi szokiem. Słodki zapach palących się zwłok połączony ze smrodem rozkładających się szczątków i krowich odchodów, niezliczone stosy równiutko ułożonego drewna czekającego na kolejnych nieboszczyków, wszędobylskie bezpańskie psy ujadające między nogami żałobników i niedotykalnych, święte krowy rozwalone wśród swoich odchodów, śmieci i niedopalonych resztek wieńców pogrzebowych to widoki, których nie da się wymazać z pamięci.

Niedotykalni

Indie Varanasi

Indie Varanasi

Indie Varanasi

 

Hindusi dzielą ludzi na kilka rodzajów tzw. warn, pochodzących z ciała pierwszego człowieka. Zaliczani są do nich: bramini (najwyższy rodzaj – kapłani i święci mężowie), kszatrijowie (wojownicy, rządzący i monarchowie), wajsjowie (kupcy i rzemieślnicy) i śudrowie (np. rolnicy i osoby pełniące funkcje służebne).

Jest jeszcze piąta najniższa grupa społeczna tzw. niedotykalni (dalitowie), której przynależność warnowa nie dotyczy. Ludzie Ci uznawani są bowiem za niegodnych przynależności do jakiegokolwiek systemu, bo wykonują te najbardziej niewdzięczne i nieczyste prace fizyczne. Sprzątają publiczne latryny, zbierają śmieci i padlinę czy palą zwłoki. Na gathach w Varanasi spotkacie ich wielu. Zwani są Domami. Żyją za karę wśród umarłych, zwożą ogromne ilości drewna, przygotowują ciała do kremacji i od trzech tysięcy lat pilnują świętego ognia, od którego zapala się stosy pogrzebowe. Ogień ten nigdy nie gaśnie.

Legenda głosi, że Domowie zostali strąceni na sam dół drabiny społecznej przez samego boga Śiwę – założyciela miasta Varanasi. Była to kara za przywłaszczenie kolczyka należącego do jego zmarłej żony znalezionego na ghatach. Wściekły Bóg pozbawił Domów wszelkich praw, w tym prawa do modlitwy. Nawet najmniejszy z nimi kontakt czy rzucany przez nich cień został uznany za nieczysty i podlegał surowej karze. Domowie otrzymali jedynie we wieczne władanie ghathę, na której znaleźli kolczyk żony Śiwy. Do dnia dzisiejszego Manikarnika Ghat jest ich domem. Pełnią na niej najważniejsza rolę – zapewniają wymarzony pochówek w wodach Gangesu. Mimo, iż w Indiach oficjalnie wprowadzono równouprawnienie, system warnowy działa do dziś, a niedotykalni w tym pracujący na gathach Domowie nadal są dyskryminowani przez społeczeństwo.

Shadu

Indie Varanasi

 

Będąc w Varanasi nie można przejść obojętnie obok Sadhu, czyli Świętych Mężów Indii. To grupa religijnych ascetów, najczęściej joginów i wędrownych nomadów żyjąca w ubóstwie i odrzucająca wszelkie wygody. Nocują w jaskiniach, lasach lub świątyniach. Oprócz małego tobołka nie posiadają praktycznie nic. Nie mają domu, rodziny, przyjaciół ani znajomych. Są martwi za życia. Ich celem jest wyzwolenie się z mokszy – stanu absolutnego wyzwolenia, wyjście poza krąg samsary (kołowrotu narodzin i śmierci) i tym samym zaprzestanie przyjmowania kolejnych wcieleń po śmierci, by stać się jednością z Bogiem.

Wielu Shadu przybywa do Varanasi w dniu święta Kumbhamela. Pielgrzymka do świętego Gangesu odbywa się raz na 12 lat. W jednym miejscu spotyka się niekiedy ponad 100 milionów ludzi! Podczas naszej wizyty po Indiach nie dane nam było zobaczyć tego „widowiska”, ale Shadu w Varanasi widzieliśmy wielu. Mimo tego, iż są wiecznie naćpani, umartwiają się, nacinają swoje ciała, jedzą resztki z pogrzebowych stosów (!), czy piją mocz, przez tamtejsze społeczeństwo traktowani są z najwyższym szacunkiem. Hindusi wierzą, że czynią oni cuda i potrafią rzucać klątwy.

Indie Varanasi

 

Jak rozpoznać Shadu? To proste. To zawsze uśmiechnięty i naćpany mężczyzna. Najczęściej nie nosi ubrań, jest nagi i umorusany popiołem. Niektórzy Shadu przywdziewają brązowe lub pomarańczowe szaty. Uduchowiony asceta jest ogolony na łyso lub wręcz przeciwnie – nigdy nie obcina włosów. Zazwyczaj nosi dredy określane mianem jata.

Varanasi , święte miasto Indii

12 Comments
  • Bartlomiej
    February 28, 2017

    Temat trudny, ale poprowadzony rzetelnie. Niskie ukłony za piękne operowanie słowem i fotografią. Myśle, że kiedyś dorosnę żeby odwiedzić Indie.

  • S.
    March 2, 2017

    Zadziwiające, jak tak wielką rzekę można zamienić w ściek. Pamiętam jeszcze z komiksu “Asteriks u Reszehezady” podobne sceny, ale tutaj opisaliście to wyjątkowo obrazowo. Zwłaszcza ten kawałek o psach, obrzydliwe.

  • Joanna/places2visit.pl
    March 4, 2017

    Trudny temat, trudne miejsce, bo raczej chyba nie jest typowo turystycznym punktem na mapie. Ale warto wiedzieć, że świata nie składa się z samych idealnych miejsc. Ma również swoje ciemniejsze strony.

    • Anita & Paweł
      March 7, 2017

      Tak, to prawda. Indie to trudny kraj :-( Varanasi jest dość “popularne” wsród turystów. Może to dziwnie zabrzmi, ale na tym mieście zależało nam najbardziej podczas podróży po Indiach. Cały plan ustawiany był tak, aby go nie pominąć.

  • Paulina | Mucha w sieci
    March 6, 2017

    Jestem właśnie po lekturze książki Tuk Tuk Cinema i jestem zafascynowana Varanasi. Z przyjemnością przeczytałam ten wpis, a i zdjęcia piękne. Coś czuję, że Indię mogą być moim kolejnym miejscem na ziemi.

    • Anita & Paweł
      March 7, 2017

      Oooo proszę nie czytaliśmy książki Tuk Tuk Cinema. Warto? Dziękujemy za miłe słowa :-)

  • Evi Mielczarek
    March 6, 2017

    To są właśnie Indie, których się obawiam, chociaż to co zobaczę w Kerali będzie pewnie bardzo inne od Varanasi. Ciekawa jestem, czy mnie się Indie finalnie spodobają, czy będzie to miejsce, do którego będę chciała wrócić. Są dni kiedy myślę, że tak, a potem trafiam na Wasze zdjęcia i myślę, że jednak nie.
    Już niedługo się okaże.
    Temat zwłok w Gangesie to dla mnie zawsze trudny temat, jest to zupełnie poza moją percepcją, a z drugiej strony wiem, że to co ja myślę, wcale nie musi być słuszne.

    • Anita & Paweł
      March 7, 2017

      Oj tak. Południe Indii jest dużo przyjemniejsze niż północ. Jeśli mielibyśmy kiedykolwiek wrócić do tego kraju to z pewnością byłaby to Kerala lub Goa. Cudownej przygody Evi!

  • Marcin
    March 8, 2017

    A ja ostatnio właśnie mocno dyskutowałem z Magdaleną o tym, gdzie byśmy wrócili, jeśli mielibyśmy jutro polecieć do Azji i wyszło, że najbardziej stęskniło nam się za Indiami właśnie :) Varanasi w Waszej relacji wygląda bardzo ciekawie!

Leave a Reply

Your email address will not be published.